Korozja niszczy metal powoli i po cichu, a rdza stanowi jej najbardziej rozpoznawalny efekt na konstrukcjach stalowych, w halach produkcyjnych, stoczniach i instalacjach wodociągowych. Rdzewienie stali zaczyna się od cienkiego filmu wilgoci, a kończy ubytkiem materiału i nieplanowanym przestojem. Dowiedz się, czym korozja metali różni się od rdzy, jak przebiega jej mechanizm i od czego zaczyna się skuteczna ochrona antykorozyjna.
Korozja to stopniowe niszczenie metalu w wyniku reakcji chemicznych i elektrochemicznych z otoczeniem. Nazwa pochodzi od łacińskiego „corrosio”, czyli zżeranie, i dobrze oddaje przebieg zjawiska: materiał nie pęka nagle, tylko powoli traci masę, grubość i wytrzymałość.
Rdza nie jest synonimem korozji, tylko jej produktem na żelazie i stali. Chemicznie stanowi niejednolitą mieszaninę tlenków i wodorotlenków żelaza o rudobrązowej barwie, która z czasem przechodzi w łuszczący się proszek. Korodują także aluminium, cynk, miedź i mosiądz, a nawet beton, drewno czy tworzywa sztuczne. Rdzewieją wyłącznie żelazo i jego stopy.
Rozróżnienie ma wymiar praktyczny. Aluminium i cynk pokrywają się zwartą warstwą tlenku, która odcina dostęp tlenu i chroni metal pod spodem. Rdza działa odwrotnie: jest porowata, luźno przylega do podłoża i przepuszcza wilgoć w głąb, więc korozja postępuje pod nią dalej. Rudy nalot na konstrukcji stalowej nigdy nie oznacza stanu stabilnego.
Sam proces przebiega samorzutnie i dotyczy każdego zakładu, w którym pracuje stal. Korozji nie da się wyeliminować całkowicie, można ją jedynie spowolnić.
Rdza powstaje wtedy, gdy na powierzchni stali spotykają się jednocześnie trzy elementy: metal, tlen i elektrolit. Ten zestaw bywa nazywany trójkątem rdzy, a jego wartość praktyczna tkwi w prostocie: usunięcie choćby jednego składnika zatrzymuje proces. Tlen stanowi ponad 20% powietrza, więc realna walka toczy się o wilgoć i o szczelną barierę między metalem a otoczeniem.
Mechanizm rdzewienia ma charakter elektrochemiczny. Na powierzchni stali występują obszary o różnym potencjale, wynikające ze składu stopu, naprężeń, defektów sieci krystalicznej czy zgorzeliny po walcowaniu. W obecności elektrolitu tworzą one mikroskopijne ogniwa korozyjne, w których równolegle biegną dwie reakcje:
Elektrolit zamyka obwód i przewodzi jony między anodą a katodą. Woda destylowana prądu praktycznie nie przewodzi, ale wystarczy rozpuszczona sól, kwas albo dwutlenek siarki z atmosfery przemysłowej, żeby przewodność skoczyła, a wraz z nią tempo rdzewienia.
U podstaw całego zjawiska leży termodynamika. Żelazo metaliczne to stan wysokoenergetyczny, wytworzony w hucie z rudy, a korozja stanowi po prostu powrót materiału do postaci utlenionej, zbliżonej do tej, z której powstał.
Korozję napędza wszystko, co dostarcza do powierzchni metalu wodę, tlen albo jony. Mechanizm pozostaje ten sam, ale tempo zmienia się o rzędy wielkości w zależności od środowiska, w którym pracuje konstrukcja.
| Czynnik | Gdzie działa najsilniej | Wpływ na proces |
|---|---|---|
| Wilgotność i kondensacja | hale nieogrzewane, magazyny, place składowe | dostarcza elektrolitu i uruchamia ogniwa korozyjne |
| Chlorki i sole | stocznie, wodociągi, kopalnie, sól drogowa | podnoszą przewodność, rozbijają warstwę pasywną |
| Kwasy, dwutlenek siarki, tlenki azotu | huty, elektrownie i elektrociepłownie, przetwórstwo chemiczne | zakwaszają wilgoć i przyspieszają reakcję katodową |
| Podwyższona temperatura | wymienniki ciepła, obiegi technologiczne | zwiększa szybkość reakcji |
| Kontakt dwóch różnych metali | połączenia śrubowe, nity, spawy | tworzy ogniwo galwaniczne |
| Zanieczyszczenia powierzchni | smary, oleje, pył, osady, ślady potu | zatrzymują wilgoć i blokują przyczepność powłoki |
Podatność zależy również od materiału. Najszybciej niszczeją stal węglowa i żeliwo, wolniej miedź, cynk i aluminium, które bronią się własną warstwą tlenku. Korozja nie dotyczy zresztą wyłącznie metali: obejmuje także beton i żelbet, drewno oraz tworzywa sztuczne.
Osobno warto spojrzeć na zasolenie. Woda morska zawiera około 3% soli, ludzki pot około 1%, a woda wysokiej czystości blisko 10 000 razy mniej. Dlatego ślad dłoni na wypolerowanym detalu potrafi zapoczątkować wżer, a konstrukcja w strefie nadmorskiej wymaga mocniejszej ochrony niż identyczna hala w głębi kraju.
Najwięcej szkód w zakładzie robią cztery postacie korozji: wżerowa, szczelinowa, galwaniczna i międzykrystaliczna. Korozja równomierna, choć najbardziej widoczna, jest najmniej groźna, bo ubytek rozkłada się na całej powierzchni i daje się wychwycić podczas zwykłego przeglądu.
Rzadziej, ale równie kosztownie, pojawia się korozja naprężeniowa (pękanie przy współudziale naprężeń rozciągających i chlorków), zmęczeniowa oraz mikrobiologiczna, wywoływana przez bakterie redukujące siarczany w rurociągach i kadłubach.
Odporność stali nierdzewnej bierze się z warstwy pasywnej: przy zawartości minimum 11-12% chromu tworzy się na powierzchni zwarty tlenek chromu, wielokrotnie trwalszy od tlenku żelaza. Warstwa odbudowuje się samoczynnie, ale wyłącznie przy dostępie tlenu, i łatwo ją uszkodzić mechanicznie albo zanieczyścić pyłem ze stali czarnej.
Korozja elektrochemiczna wymaga elektrolitu, chemiczna zachodzi bez niego. Pierwsza, nazywana mokrą, odpowiada za zdecydowaną większość przypadków w przemyśle: rdzewienie konstrukcji, instalacji i maszyn w kontakcie z wodą, gruntem lub wilgotnym powietrzem. Druga, sucha, przebiega w gazach i cieczach nieprzewodzących prądu, najczęściej w wysokiej temperaturze. Jej typowe przykłady to zgorzelina na walcowanej stali, utlenianie żelaza siarkowodorem do siarczku żelaza oraz rdza nalotowa na świeżo piaskowanej powierzchni.
Korozja pochłania rocznie około 25 mln ton stali, a straty polskiej gospodarki oszacowano na 100 mld zł w badaniu z 2010 roku. Dla utrzymania ruchu liczy się jednak rachunek z poziomu jednej hali.
Technicznie proces prowadzi zawsze do tego samego: ubytku grubości ścianki i przekroju, spadku wytrzymałości, perforacji zbiorników i rurociągów, pękania elementów, zerwania połączeń śrubowych, gorszego przewodnictwa cieplnego wymienników. Przy rurociągach z produktami ropopochodnymi dochodzi jeszcze ryzyko środowiskowe.
Rachunek ekonomiczny obejmuje kilka pozycji i tylko pierwsza z nich jest oczywista:
Korozja jest więc pozycją w kosztach eksploatacyjnych zakładu, a nie wyłącznie zjawiskiem z podręcznika chemii. Dlatego nakłady na ochronę antykorozyjną da się policzyć: zestawia się je z kosztem jednego przestoju albo jednej wymiany elementu, nie z ceną litra preparatu.
Żadna powłoka antykorozyjna nie utrzyma się na podłożu zaolejonym, zapylonym lub pokrytym rdzą. Trwałość zabezpieczenia zależy najpierw od stanu powierzchni, dopiero potem od grubości powłoki i warunków aplikacji. Sam zestaw metod ochrony jest znany: powłoki malarskie, cynkowanie ogniowe i galwaniczne, metalizacja natryskowa, stopy odporne, inhibitory korozji, ochrona katodowa i projektowanie bez szczelin, a norma PN-EN ISO 12944 porządkuje wymagania według kategorii korozyjności środowiska od C1 do C5.
Chemiczne przygotowanie powierzchni obejmuje trzy etapy:
Rdzę i kamień w instalacjach usuwa się bez demontażu układu, preparatami do obiegów zamkniętych, zwykle w rozcieńczeniach od 1:10 przy grubych narostach do 1:100 przy płukaniu systemowym, w temperaturze otoczenia i w cyklu 4-8 h. Kryterium wyboru chemii nie kończy się przy tym na skuteczności: preparaty pracujące na zimno i bez uciążliwych oparów obniżają ryzyko dla operatora, a biodegradowalność powyżej 90% zdejmuje z zakładu koszt utylizacji zużytego roztworu.
Metody mechaniczne wygrywają przy grubych warstwach rdzy i dużych powierzchniach, chemiczne przy detalach i złożonej geometrii. Piaskowanie, śrutowanie i szlifowanie działają szybko, ale wymagają zaplecza, generują pył i zostawiają powierzchnię, która pokrywa się rdzą nalotową w ciągu kilku godzin. Odrdzewiacze, trawienie i pasywacja docierają do szczelin, otworów i profili zamkniętych, gdzie ścierniwo nie sięga. Najczęściej obie drogi się uzupełniają: mechanicznie zbija się grubą łuskę, chemicznie domyka przygotowanie tuż przed nałożeniem powłoki.
Jak usunąć rdzę z metalu? Metody chemiczne, mechaniczne i domowe
Chłodziwo do obróbki skrawaniem decyduje o trwałości narzędzi, jakości powierzchni i bezpieczeństwie
Odtłuszczacze przemysłowe decydują o trwałości każdego połączenia – niezależnie czy przygotowujesz metal
Odtłuszczanie metalu przed malowaniem przesądza o tym, czy powłoka lakiernicza lub proszkowa
Czyszczenie spoin po spawaniu stali nierdzewnej decyduje o tym, czy konstrukcja przetrwa
Potrzebujesz pomocy w doborze odpowiedniego preparatu lub rozwiązania technicznego? Napisz do nas, a pomożemy dobrać produkt do Twojego procesu.